Zjawisko blogowania ma swoje źródło przede wszystkim w idei pisania osobistych pamiętników. Taki był zresztą pierwotny zamysł tego bijącego wszelkie rekordy popularności medium. Dzisiaj blog wyewoluował z pamiętnikarstwa, stając się swoistą alternatywą zarówno dla prasy, jak i dla reklamy. Za pośrednictwem tego taniego i prostego w obsłudze narzędzia można nie tylko na bieżąco pisać o tym, co się dzieje w firmie, ale przy tym reklamować własne produkty. Owszem, aby zyskać jak największy zasięg, trzeba się sporo napracować. Pisanie blogów zresztą dla części osób stało się nawet sposobem na zarabianie pieniędzy. Niemniej jednocześnie nadal jest to jednym z najbardziej efektywnych, najtańszych i najlepszych sposobów na to, by zaprezentować się Klientowi.

Blog to już standard

Firma bez własnego bloga staje się powoli mniej konkurencyjna, a treści na niej zawarte są o wiele istotniejsze niż to, co zawrzemy na landing page czy na stronie głównej. We właściwie prowadzonym blogu istotne są również słowa kluczowe, dzięki którym nasze ukochane przeglądarki są w stanie lepiej pozycjonować tak blog, jak i stronę, do którego blog jest podpięty.

Co to wszystko ma wspólnego z tłumaczeniem?

Można nam w tym miejscu zarzucić, że nie jesteśmy przecież agencją marketingową, lecz biurem tłumaczeń. Co więc wspólnego ma mówienie o stronach, blogach, przeglądarkach z tłumaczeniem? Spieszymy z odpowiedzią: otóż bardzo wiele! Jeśli dana firma ma ambicję wypłynięcia na szersze wody, musi zacząć prowadzić blog w co najmniej dwóch językach, jeśli nie trzech. Poza językiem podstawowym (czyli w naszym przypadku po polsku), obowiązkowy jest angielski, a w naszej części świata jeszcze niemiecki. Bo choć większość Niemców raczej zna angielski, to mile widziane jest, jeśli kontrahent spoza tego kraju zwróci się z ofertą w ich własnym języku.

Jednak język marketingowy, perswazyjny, giętki i lekki – a o taki właśnie na blogu firmowym chodzi – w każdej części świata jest inny. Poza tym sposób pisania na blogu jest mniej formalny, często stosuje się tutaj różnego typu idiomy, zabawy słowne, nawiązania kulturowe do znanych w danym kraju filmów, książek, zjawisk itp., co bywa nieprzetłumaczalne. Dlatego tłumacz, który bierze na warsztat blog, musi również mieć wyczucie językowe, jeśli nie wręcz talent literacki tak, aby nie tłumaczyć w sposób dosłowny, lecz by przekazać niemiecko- lub anglojęzycznemu czytelnikowi zamysł autora bloga, nie tracąc przy tym słów kluczowych – właściwych dla danego języka! Dzięki temu, że artykuły na blogu będą ciekawe, atrakcyjne, wysycone merytoryczną treścią, czytelnicy częściej będą wracali, i w ten sposób zwiększy się szansa na sprzedaż, a wizerunek marki wzmocni. Wzmocni się też oczywiście świadomość istnienia marki przedsiębiorstwa na rynku zagranicznym.

Odbiór jest najważniejszy

Niewłaściwie przetłumaczony tekst, z błędami, pozostawiający wiele do życzenia pod względem stylistycznym i merytorycznym tylko zniechęci potencjalnych czytelników i klientów. Dlatego tak ważna jest powtarzana przez nas jak mantra wysoka jakość tłumaczeń. Dobre jakościowo tłumaczenie podniesie rangę firmy, a „niewypał” może ją pogrążyć. A przecież wejście na rynek zagraniczny niesie ze sobą olbrzymie możliwości, szkoda je tracić przez… język.

Tłumaczenie blogów jest specjalizacją samą w sobie, dlatego zawsze powierzamy je tej części naszej ekipy, która ma zacięcie literackie i potrafi nie tylko dobrze tłumaczyć, ale także pisać. To ważne, żeby tak delikatny i wbrew pozorom wcale nie najłatwiejszy materiał dawać komuś, kto „czuje”, o co chodzi i będzie potrafił odpowiednio zadbać o tekst.

Blog to element strategii marketingowej

Blogi firmowe są obecnie pisane na bardzo wysokim poziomie i są niezwykle ważną częścią rynku, dlatego nie można ich zaniedbywać. Są elementem mądrej strategii marketingowej i jeśli się ją właściwie zrealizuje, przyniosą znacznie więcej korzyści, niż można sobie wyobrazić. Bowiem chodzi tutaj nie tylko o „mechaniczną” sprzedaż produktu, ale o budowanie świadomości marki, o uświadamianie i o wzmacnianie potrzeb klienta, o to, by firma kojarzyła się pozytywnie, co, w ogólnym rozrachunku, ostatecznie przełoży się właśnie na sprzedaż. Jest to strategia długofalowa, w której nie ma miejsca na popełnienie błędu. Dlatego firmowy blog prowadzony równolegle po polsku, angielsku i idealnie jeszcze po niemiecku to inwestycja, która jest warta wszystkich zainwestowanych pieniędzy.

Podobał Ci się ten artykuł?

Unikalne i ekskluzywne artykuły na Twój adres E-mail. Nie wysyłamy reklam, nie spamujemy. Zapisz się!

Email *
About author

Radosław Socha