Próba odpowiedzi na pytanie, czym jest sztuka, w dodatku w tekście z bloga agencji tłumaczeń, jest przedsięwzięciem dość karkołomnym. Dlatego absolutnie nie będziemy tutaj zagłębiać się w definicję tego pojęcia, ani nawet nie spróbujemy zbliżyć się do istoty tego, czym owa sztuka jest. Ograniczymy się jedynie do stwierdzenia, iż sztukę można rozumieć jako swoistą, estetyczną działalność człowieka opartą na twórczości, a zatem na wydobywaniu piękna czy też innych wartości estetycznych z czegoś, czego tej wartości samo w sobie nie ma. I tutaj powinniśmy ugryźć się z język, ponieważ już słyszymy lawinę zarzutów, że oskarżamy tekst, który mamy tłumaczyć, o brak walorów estetycznych. Rzeczywiście być może rozpoczęcie tekstu od takiej tezy wydaje się bezzasadne, ale tylko pozornie…  Od początku.

Rzemiosło a sztuka

Wydaje się, że tłumaczenie polega na biernym odtwarzaniu tekstu oryginalnego. Na tym, że tłumacz bierze na warsztat jakiś artykuł, dokument, slogan, ulotkę książkę i żmudnie, zdanie po zdaniu, dosłownie tłumaczy to, co jest napisane, niemal bez własnej inwencji. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Choć owszem, podczas gdy ma się do czynienia z tekstem stricte technicznym, to ważniejszy jest przekaz merytoryczny, logika i spójność, i mało tu miejsca na inwencję własną. Sprawa wygląda już nieco inaczej przy okazji tłumaczenia bloga, sloganu reklamowego czy też krótkiego opisu firmy.  Rozwińmy nieco tę tezę. 

Aby to zrobić, trzeba zadać pytanie, gdzie leży granica między sztuką tłumaczenia, a rzemieślniczym tłumaczeniem. Ta granica zawsze jest umowna, lecz można skusić się na dość uproszczone stwierdzenie, iż tłumaczenia rzemieślnicze dotyczą tych tekstów, gdzie najważniejsza jest merytoryczna treść i poprawność, a niekoniecznie już styl wypowiedzi. Co oczywiście nie oznacza, że tekst przykładowo o materiałoznawstwie lub o konstrukcji silnika może być napisany niestarannie. Nie o to chodzi. Chodzi o to, że w tego rodzaju tekstach: prawniczych, technicznych, specjalistycznych itp. najważniejsze jest to, aby czytelnik dokładnie zrozumiał treść, bo to ona jest najważniejsza, kwestia piękna i istoty języka jest zupełnie na drugim miejscu. Są jednak takie teksty, w których to język jest głównym bohaterem, gdyż determinuje znaczenie i decyduje o tym, czy ktoś zainteresuje się treścią czy też nie. A zatem styl literacki jest ważniejszy od treści. Mamy więc do czynienia z przemieszczeniem się akcentów. 

Kiedy tłumaczenie staje się sztuką?

Najłatwiej jest odpowiedzieć, że tłumacz wchodzi w rolę artysty przy tekstach literackich. Ale ograniczenie się tylko do nich byłoby pójściem na łatwiznę, bowiem tak naprawdę wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z krótkimi formami, z konceptem językowym, z zabawą i grą słowną w grę wchodzi właśnie sztuka tłumaczenia. Po pierwsze chodzi o wspomniane już wszelkiego rodzaju teksty marketingowe: perswazyjne, mające przekonać kogoś do marki, produktu, do kupna lub określonego działania (przykładowo w kampaniach społecznych). Po drugie o cytaty, motta, slogany, które bardzo często są nieprzetłumaczalne i trzeba wymyślić, jak oddać ich pierwotny zamysł, a zatem napisać od początku, w nowym języku. W tej grupie są też wulgaryzmy, które bywa, że są stosowane przez autorów blogów dla podkreślenia pewnych emocji czy też po prostu w jakimś żarcie. A wulgaryzmy są w każdym języku inne i nieco inny ładunek emocjonalny ze sobą niosą (choćby stopniowanie wulgaryzmów w języku francuskim). Inną kwestią jest tłumaczenie wywiadów, gdzie trzeba niejako wczuć się w osoby prowadzące dialog i oddać ich uczucia i sposób oraz tok myślenia. To nigdy nie jest mechaniczne odtwórstwo, ale niejako pisanie tekstu na nowo, tak, by zachować kwintesencję oryginału, przenieść przy tym ładunek znaczeniowy i emocjonalny na inny język, kierujący się przecież własnymi zasadami.

O języku słów kilka…

Język sam w sobie jest niemal żywym organizmem, który pulsuje w tkance kontekstu kulturowego, zmienia się, dostosowuje do warunków, przekazuje emocje, wrażenia, myśli. Według hipotezy Sapira-Whorfa język definiuje sposób myślenia, a zatem kształtuje sposób postrzegania rzeczywistości. Pomimo iż jest to twierdzenie, z którym wielu naukowców się spierało (m.in. wielki Noam Chomsky, który twierdził, iż język i poznanie są od siebie niezależne), to trudno nie dostrzec w nim prawdy. Ktoś, kto jeździ po świecie i często styka się z innym językiem szybko zauważa, jak bardzo różnie można postrzegać świat w zależności od tego, jakim językiem w danym zakątku globu posługują się ludzie. Oczywiście nie wolno zapominać o drugiej stronie medalu – ludzkie języki pierwotnie ukształtowała rzeczywistość. Ale to zupełnie inna historia…  

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Unikalne i ekskluzywne artykuły na Twój adres E-mail. Nie wysyłamy reklam, nie spamujemy. Zapisz się!

Email *
About author

Paulina Wiśniewska